Niezbędna dywersyfikacja polskiego eksportu

Polski eksport ma się dobrze. Tak dobrze, że był jednym z najważniejszych czynników, który pozwolił Polakom przejść przez światowy kryzys gospodarczy bez recesji. Polska jako jedyny kraj UE była „zieloną wyspą”, czyli miała dodatnie PKB w czasach, gdy wszystkie Państwa zaliczyły straty. Polski eksport to przede wszystkim stolarka otworowa, żywność, a także odzież oraz jachty.

Szczególnie dużo towarów eksportujemy do Niemiec i Rosji. To właśnie te dwa kraje gwarantują nam bardzo wysoki popyt na dobra wytwarzane w Polsce. To oczywista zaleta, bo duży popyt pozwala więcej zarobić. Jednak wysoki procentowy udział tylko dwóch krajów na liście odbiorców to również zagrożenie.

Wystarczy przecież embargo lub konflikt polityczny, by stracić większość możliwości eksportowych. Taka sytuacja miała miejsce, gdy Rosja postanowiła wprowadzić embargo na polskie jabłka, jako odpowiedź na polską pomoc Ukrainie. Aby rozwiązać ten problem, niezbędna jest dywersyfikacja eksportu. Innymi słowy: znalezienie większej liczby mniejszych odbiorców.

Wówczas nawet utrata całego rynku nie będzie dotkliwą stratą.